paź
Hydraulicy
Anna niedawno skończyła czterdziestkę, ale wciąż niejedna dwudziestolatka mogłaby jej pozazdrościć figury. Mimo tych wszystkich lat i dwójki dzieci jej ciało nie straciło swej jędrności. Po dwudziestu latach małżeństwa czuła się jak ta kura domowa, znudzona życiem. Read the rest of this page »
Miłość i namiętność to były dla niej już tylko puste słowa. Jej życie erotyczne z mężem również było nudne śmierdziało rutyną. Henryk, jej mąż, był dotychczas jej jedynym mężczyzną. Uważała, że to żałosne w jej wieku mieć wyłącznie jednego kochanka, w dodatku swojego własnego męża. Poza brakiem uczuć i tego dreszczyku emocji w sypialni niczego im nie brakowało. Od kiedy firma Henryka zaczęła dobrze prosperować przenieśli się do ładnego domu z ogrodem a ona rzuciła swoją dotychczasową posadę. Jednak jak to zwykle bywa im lepiej układały się ich sprawy finansowe tym bardziej cierpiało przy tym ich małżeństwo. Ciągłe wyjazdy służbowe męża sprawiały, że czuła się z roku na rok coraz bardziej samotna i znudzona.
Ciepłe letnie wieczory spędzała w ogrodzie popijając wytrawne wino a zimą robiła to samo przy kominku. Tak też było i tamtego zimowego wieczoru. Henryk wyjechał na kilkudniową delegację a ona została sama w wielkim domu. Żeby tego było mało był jakiś wyciek w piwnicy i trzeba było wezwać ekipę. Jeszcze przed wyjazdem załatwił ludzi do tej usterki ucałował ją w policzek i odjechał. Stała przy ogromnych przeszklonych drzwiach prowadzących do ogrodu i wpatrywała się w sino szare niebo. Zaczynało szarzeć i padał śnieg. Nie było wiatru, więc ogromne płatki spadały pionowo na ziemię otulając drzewa i krzewy w ogrodzie. Zupełnie jak w bajce – pomyślała i poszła rozpalić w kominku. Rozsiadła się na puszystym dywanie wpatrzona w strzelające płomienie. Zrobiło się miło i przytulnie.