Sex Blog serwisu pornobaza.pl

Archive for Listopad, 2009

04
lis

Sesja

Salon był przestronny. Gdy Kasia wprowadziła Mariusza do środka, pomyślał, że z powodzeniem zmieściłoby się w nim jego mieszkanko. Urządzony w stylu retro tylko podkreślał bogactwo właścicieli. Dziewczyna, ubrana w białą bluzkę i kusą, granatową spódniczkę oraz podkolanówki usiadła na skórzanej kanapie i cierpliwie czekała, aż Mariusz rozstawi swój sprzęt. Chłopak ostrożnie wyjmował aparat i oprzyrządowanie ze starej, wytartej torby. Cały ten arsenał odziedziczył po ojcu. Mimo wieku zdjęcia zrobione dzięki temu aparatowi były bardzo dobre. Niektórzy mówili nawet, że mają duszę.
Kasia była uczennicą pierwszej klasy liceum. Była to śliczna blondynką o dużych, brązowych oczach. Niewysoka i szczupła, z jej twarzy kipiało życie i radość. Jako panienka z dobrego domu, której rodzice całymi dniami uganiali się za pieniędzmi i nie mieli czasu dla swoich dzieci, robiła co tylko chciała. Mariusz robił amatorskie zdjęcia do gazetki szkolnej. Był w 3 klasie. Wysoki i dobrze zbudowany. Miał czarne, mocno kręcone włosy. Dużo dziewczyn się za nim oglądało. Któregoś dnia Kasia zaczepiła Mariusza na korytarzy i zażyczyła sobie sesję zdjęciową. Powiedziała, że może nieźle zarobić. Początkowo chłopak nie był przekonany, ale w końcu uległ.
Plan był ustalony. Kilka zdjęć w domu i ogrodzie. Robota łatwa, a zarobku nie powstydziłby się doświadczony fotograf. Mariusz właśnie skończył wkręcać aparat na statyw i spojrzał przez obiektyw, żeby sprawdzić światło – było idealne.

Read the rest of this page »

04
lis

Lazurowe Wybrzeże (3)

Kolacja była przepyszna. Moje dwie urocze kochanki kręciły się wśród zgromadzonych w jadalni gości, sexownie nęcąc swoimi ponętnymi krągłościami. Gdy przechodziły obok mojego stolika, niby przypadkowo ocierały się o moje ramię, zabawnie udając, że nie mają miejsca na rozniesienie tych wszystkich owoców, sałatek, ciast, deserów, zamawianych przez hotelowych gości.
Gdy posiłek zbliżał się do końca, gospodarz obwieścił, że za chwilę nastąpi degustacja wina własnej produkcji. Przewodniczka, tłumacząc jego wystąpienie, powiedziała do nas półgłosem, że będą to jakieś nietypowe roczniki, przygotowane według autorskiej receptury i zastosowaniem nietypowych fermentów. Dalsze jej słowa zanikły w tumulcie oklasków i wiwatów gości. Najgłośniej i najdłużej klaskali i śmiali się jacyś prymitywni Włosi, chyba kierowcy TIRów, którzy już teraz byli lekko pijani a połechtani perspektywą dalszego (darmowego!) picia, podniecili się jeszcze mocniej.
Po chwili, córki gospodarza wniosły na szerokich tacach kieliszki z czerwonym trunkiem. Wychowawca, widząc nasze błagalne spojrzenia, tylko skinął głową, mrugając do nas porozumiewawczo. Wiedział doskonale, że abstynencja na wycieczkach szkolnych to czysta fikcja, i że – gdy tylko w hotelu zapadłaby cisza nocna – my, grzeczni nastolatkowie, wyciągnęlibyśmy swoje flaszki pijąc na umór do późnej nocy.
Zabraliśmy się zatem do „degustacji” win – czerwonych, potem białych, słodkich, wytrawnych, aż… hmm.. po którymś kieliszku zawirowało mi w głowie. Uznałem jednak, że wstyd byłoby teraz wstawać i wytaczać się chwiejnym krokiem z sali niczym pospolity pijaczek z Polski.

Read the rest of this page »