lut
Święta
Ja z moim mężem, jestesmy małżeństwem ponad rok. Ciagle staramy sie o dziecko. Mam na imię Ola a mój mąż to Paweł. Pewnego grudniowego dnia, były to świeta Bozego Narodzenia, pojechalismy do rodziców. Nie bylismy małżeństwem truskajacym radościa.. Szykował się rozwód, choc jeszcze zadno z nas nie podjeło takiego kroku, lecz miałam wrażenie że Paweł chce byc szczęśliwy. Pomimo tego że nie sypialismy ze sobą od miesiaca, to nie rozmawialismy ze sobą tak jak dawniej… taerz było tylko ,,Dzieńdobry”. Wkoncu przyjechalismy do rodziców. Wyszłam z samochodu i usmeichnęłam sie witajac mój rodzinny dom. Paweł tylko spojrzał i otworzył drzwi do domu puszczajac mnie przodem. Nasz kamerdyner wziął walizki, a ja zdjełam płaszcz i usiadłam w salonie popijając czerwone wino. Dosiadł sie do mnie mój ojciec. Zaczał temat mój i Pawła. Przerwał gdy on wszedł do pokoju. Ojciec usmeichnął sie i wyszedł. Zaczelismy rozmowę po chwili milczenia. Wreszcie od tak dawna rozmawiamy ze sobą i wkoncu sie do niego usmiecham. Nagle mnie przytulił i powiedział że kocha mnie najbardziej na swiecie i nigdy nie zrobi niczego głupiego. Wtedy spojrzałam na niego i pocałowałam jego usta. Zapytałam czy naprawdę, a on że udowodni mi to. Złapał mnie za rękę, zobaczył czy nikt nie widzi i pociągnął mnie do mojej sypialni, zupełnie tak jak przed ślubem, bał sie ze ktos nas może zobaczyc. Lubiłam gdy był taki porywczy i zdecydowany. Weszłam do pokoju a on zamknał drzwi na klucz. oparłam sie o stół i patrzyłąm na niego uśmeichajac się ciagle.
Read the rest of this page »