lis
Lazurowe Wybrzeże (3)
Kolacja była przepyszna. Moje dwie urocze kochanki kręciły się wśród zgromadzonych w jadalni gości, sexownie nęcąc swoimi ponętnymi krągłościami. Gdy przechodziły obok mojego stolika, niby przypadkowo ocierały się o moje ramię, zabawnie udając, że nie mają miejsca na rozniesienie tych wszystkich owoców, sałatek, ciast, deserów, zamawianych przez hotelowych gości.
Gdy posiłek zbliżał się do końca, gospodarz obwieścił, że za chwilę nastąpi degustacja wina własnej produkcji. Przewodniczka, tłumacząc jego wystąpienie, powiedziała do nas półgłosem, że będą to jakieś nietypowe roczniki, przygotowane według autorskiej receptury i zastosowaniem nietypowych fermentów. Dalsze jej słowa zanikły w tumulcie oklasków i wiwatów gości. Najgłośniej i najdłużej klaskali i śmiali się jacyś prymitywni Włosi, chyba kierowcy TIRów, którzy już teraz byli lekko pijani a połechtani perspektywą dalszego (darmowego!) picia, podniecili się jeszcze mocniej.
Po chwili, córki gospodarza wniosły na szerokich tacach kieliszki z czerwonym trunkiem. Wychowawca, widząc nasze błagalne spojrzenia, tylko skinął głową, mrugając do nas porozumiewawczo. Wiedział doskonale, że abstynencja na wycieczkach szkolnych to czysta fikcja, i że – gdy tylko w hotelu zapadłaby cisza nocna – my, grzeczni nastolatkowie, wyciągnęlibyśmy swoje flaszki pijąc na umór do późnej nocy.
Zabraliśmy się zatem do „degustacji” win – czerwonych, potem białych, słodkich, wytrawnych, aż… hmm.. po którymś kieliszku zawirowało mi w głowie. Uznałem jednak, że wstyd byłoby teraz wstawać i wytaczać się chwiejnym krokiem z sali niczym pospolity pijaczek z Polski. Trzymając fason, zostałem przy stole; lekko zamroczony podparłem się rękami aby nie stoczyć się na podłogę i obserwowałem, co się działo dookoła.
Towarzystwo z klasy, po alkoholu, zaczęło mocno dokazywać. Dziewczyny śmiały się głośno a kumple, widząc, że w nocy zapowiada się niezła impreza, przysiedli się do nich i obejmując rękoma zabawiali je świńskimi dowcipami. Ja zaś – z perspektywy mojego siedziska – delektowałem się widokiem swoich czekoladowych siostrzyczek, które nie tak dawno rozkładały przede mną swoje nogi. Teraz zbierały puste kieliszki i butelki, poganiane przez swojego ojca. Dostrzegłem, że po rozniesieniu wszystkich próbek win, założyły jeszcze krótsze spódniczki, które ciasno oplatały ich tyłeczki.
Jednej z nich było nawet widać białe zakończenie rajstopek samonośnych, które na tle jej skóry – o kolorze kawy z mlekiem, błyszczały wesoło prześwitując przez cienki materiał sukienki. Mulatka – manewrując między stolikami wyginała się jak mogła, prężąc swoje walory, ku uciesze męskiej części gości. Szczególnie starsi bywalcy winnicy nie mogli oderwać od niej wzroku. Dziewczyna zaś, w pełni świadoma swojej nieprzeciętnej urody i przyprawiającej o zawrót głowy sylwetki, prowokowała, gdy przechodząc obok ich stolika, dygała przed nimi i uśmiechała się szeroko, odsłaniając śnieżnobiałe zęby i sexownie odgarniając włosy.
Nagle zauważyłem na jej pośladku owłosione łapsko jednego z tych Włochów, którzy tak głośno rechotali i wiwatowali na cześć gospodarza na początku degustacji. Gdy dziewczyna pochyliła się po upuszczoną przez gościa butelkę wina, on bezceremonialnie zaczął masować jej malutki tyłeczek. Nikt z pozostałych tego nie dostrzegł – ja z kąta sali doskonale widziałem, jak facet dalej przesuwał swoje łapsko, coraz bliżej jej cipki. Dziewczyna ani drgnęła, co więcej, wypięła dodatkowo biodra, umożliwiając głębsze myszkowanie pomiędzy jej nogami. Po chwili, która dla mnie trwała zdecydowanie za długo, dziewczyna oswobodziła się z uścisku, powiedziała coś do Włocha po francusku i szybkim krokiem odeszła od stolika. Przechodząc obok mnie dyszała ciężko a na mnie nawet nie zwróciła uwagi.
‘Ale dziwka’ – pomyślałem sobie. ‘Pieprzona lolitka…. Przed chwila rżnąłem ją na swoim łóżku, a teraz ona pozwala się macać jakiemuś staremu palantowi z Włoch’ – myślałem zdenerwowany. Mój członek błyskawicznie stwardniał w spodniach, ale było to raczej efektem pamięci o niedawnych przygodach w moim pokoju, niż faktycznego podniecenia.
‘Więc tak dorabiają sobie moje obrotne mulatki..’ – pomyślałem, wściekły na swoją naiwność. Pocieszałem się w duchu, że te małe kurewki nie zażądały ode mnie zaploty po numerku na górze.
Dziewczyna zniknęła gdzieś w pomieszczeniu gospodarczym, przylegającym do kuchni. Gdy wchodziła do środka, poprawiła sobie fartuszek i zdjęła gumkę z włosów, rozpuszczając je na ramiona. Przez szybkę w drzwiach zerknęła jeszcze na salę, a gdy upewniła się, że gruby Włoch – mocno już pijany – wstał od stolika i udał się za nią, zniknęła na dobre za drzwiami. Mężczyzna natomiast, przechodząc między stolikami parę razy o mało co nie przewrócił się, potrącając gości trzeźwiejących po degustacji wina. Był jednak zbyt napalony na tę młodą cipkę, żeby przejmować się porozbijanymi po drodze kieliszkami i przewróconymi owocami. Gdy przechodził obok mnie, dostrzegłem wyraźne zgrubienie w jego spodniach. Poczułem też odór alkoholu pomieszany z zapachem dobrych, włoskich perfum.
Nikt z zebranych – tak samo, gdy facet macał ją pomiędzy stolikami – nie zauważył ich zniknięcia. Wszystkich opanowała za to jakaś dziwna wesołość. Popatrzyłem na towarzyszy Włocha – podrywali nasze koleżanki, śpiewali głośno i wymieniali alkohol z kolegami z klasy. Nasz wychowawca migdalił się do naszej przewodniczki. Jednym słowem musiałem pozostać niezauważony.
Gdy grubas wszedł za dziewczyną do środka aneksu, postanowiłem udać się za nim. Kolegom, którzy nie zwracali na mnie i na otoczenie żadnej uwagi, powiedziałem, że idę do toalety. Im było z resztą wszystko jedno – podłapali przed momentem kontakt z jakimiś Francuzkami w średnim wieku w drugim rogu sali i wymieniali z nimi uśmiechy i toasty. Żenujące – stare baby i nastolatkowie…
Ja tymczasem, upewniwszy się, że nikt za mną nie idzie, ostrożnie wszedłem do środka pomieszczenia gospodarczego. Lekki półmrok, panujący w środku sprawił, że oczy musiały się przyzwyczaić do zmiany oświetlenia. Jedynie światło z sali prześwitujące przez przyciemnioną szybkę w drzwiach oświetlało wnętrze pomieszczenia. Po dłuższej chwili, gdy mogłem już rozpoznawać kształty i odległości w jego wnętrzu, poczułem powiew zimnego powietrza. Był to ziemisty, lekko stęchły wiatr, dochodzący wyraźnie z podziemi hoteliku. Cisza, jaka panowała w środku, była mocno podejrzana. Rozejrzałem się dookoła – wszędzie pełno kartonów, jakichś puszek, mioteł, ale nigdzie nie było tych dwojga. Gdzie, u licha, skryła się parka kochanków?
Nagle, jak przez mgłę, usłyszałem jakieś przytłumione krzyki. Dochodziły one jakby spod ziemi. Poszedłem parę kroków, nadstawiając ucha, aż, wiedziony odgłosami, w rogu pomieszczenia, dojrzałem jakiś otwór – ni to drzwi, ni to dziura w murze ze schodkami prowadzącymi na dół. Krzyki wzmogły się, teraz mogłem z całą pewnością stwierdzić, że głos dochodzący z dołu był głosem mężczyzny.
Ostrożnie, uważając na każdy ruch, zszedłem na dół. Skąpo oświetlone przez pojedyncze żarówki wnętrze nie pozwalało dokładnie zorientować się jak długi był korytarzyk. Przy jego końcu przystanąłem. Krzyki mężczyzny wyraźnie wskazywały, że cierpiał. Nie znałem ani włoskiego, ani francuskiego, ale ton głosu wyraźnie był bolesny i błagalny. ‘Do licha, gdzie ja trafiłem’ – zastanawiałem się, ale na odwrót było już za późno. Najmniejszy ruch mógł mnie zdradzić, dlatego pozostałem na miejscu.
Powoli wychyliłem głowę zza załomu muru. Gruby Włoch przywiązany był do dużego, poplamionego resztkami wina dużego, dębowego stołu stojącego na środku piwniczki. Jaskrawo czerwony kolor plam na surowym, jasnym drewnie wskazywał, że nie dalej niż przed kilkoma godzinami musiano rozlewać tu trunek, teraz jednak lekko zaschnięte resztki winogron walające się obok tłustego ciała mężczyzny sprawiały przerażające wrażenie – wyglądało to, jakbym był świadkiem jakiejś egzekucji albo rytualnego mordu. Skrępowany Włoch miał opuszczone spodnie, jego członek sterczał jakieś trzydzieści centymetrów w górę, odsłaniając grubą, czerwoną główkę wielkości kieliszka, w którym przed paroma minutami piłem wino.
Koło mężczyzny krzątały się moje dwie urocze mulatki. W milczeniu uwijały się dookoła stołu, łaskocząc go i podszczypując w najbardziej wrażliwe miejsca, wymieniając ciągle jakieś uśmieszki i chichoty. Nagle, z drugiego końca piwnicy, wynurzyła się postać … gospodarza. Ponury mężczyzna, ostrząc jakiś nóż winiarski, spode łba spojrzał na swoje córki, potem rzucił okiem na stół, na którym rozciągnięte było cielsko grubego Włocha. Przez moment wydało mi się, że dojrzał moją postać, ale na szczęście było to tylko wrażenie. Dziewczyny nie sprawiały wrażenia zaskoczonych. Gdy ujrzały ojca, jedna z nich gestem wskazała na grube cielsko Włocha, tłumacząc coś i gestykulując żywiołowo. Gospodarz winnicy, słysząc wyjaśnienia córki, surowo zmarszczył brwi i bez słowa odłożył nóż, który trzymał w ręku. Obserwując trzęsącego się Włocha, patrzącego na to wszystko z przerażeniem i wijącego się pod uciskiem więzów, sięgnął po wiszący obok beczek gruby, koński, skórzany pas służący raczej do wiązania koni, niż użyteczny do prac domowych.
Obszedł stół dookoła, cały czas mierząc wzrokiem spanikowanego Włocha, i stanął koło jego nóg, obserwując badawczo sterczącego członka mężczyzny. Nagle, bez żadnego ostrzeżenia, trzasnął pasem, mierząc wyraźnie w okolice bioder. Ciało skrępowanego wygięło się w łuk, z jego ust wydobył się jęk bezsilności. Kilka kolejnych razów spadało na członka i jądra mężczyzny z coraz większą siłą. Zauważyłem, że córki gospodarza, widząc męczarnię Włocha, silnie się podnieciły – jedna z wypiekami na twarzy aż oblizała się, a druga zaczęła pocierać uda przez cienki materiał sukienki.
Organ mężczyzny, sterczący teraz do granic możliwości, naprężył się jeszcze bardziej, wydawało się, że zaraz eksploduje. Gospodarz, widząc narastające podniecenie, które teraz kumulowało się w drgającym penisie skrępowanego na stole mężczyzny, podszedł do jego głowy i z całej siły zdzielił go w twarz, krzycząc coś i wyzywając go. To nieznacznie ostudziło napaleńca. Do córek, silnie już podnieconych, które obserwowały całe zdarzenie z szeroko otwartymi oczami, krzyknął cos, gestykulując coś impulsywnie i wskazując na wyjście. Bardziej z ruchów, niż ze słów zorientowałem się, że nakazał im rozwiązanie Włocha i odprowadzenie go z powrotem do sali na górze. Odwiesiwszy pas na miejscu, łyknął haust wina, które stało przy wyjściu i – cały czas mocno klnąc – wyszedł z piwnicy, lekko się zataczając.
Po jego wyjściu przez dłuższą chwilę w piwniczce panowała cisza. Zza grubych murów słychać było tylko cichą pracę jakiegoś generatora prądu oraz – od czasu do czasu – głośne śmiechy gości, dobiegające z sali na górze. Zerknąłem na dziewczyny – wiedzione ciekawością, uważnie przypatrywały się członkowi Włocha. Jedna z nich zawiązała mu oczy jakąś szmatą a sterczący jej koniec wetknęła mu do ust – grubas był teraz nie tylko skrępowany, ale i całkowicie bezwolny. Pomimo szarpania i prób wyplucia materiału z ust, pozostał całkowicie unieruchomiony. Druga z nich – ta, co masturbowała się na widok bicia – ujęła członka w dłoń i delikatnie odsunęła skórkę z główki. Włoch wykrzywił swoje ciało, ale nie mógł nic zrobić.
Po minach dziewczynek było widać, że nie poprzestaną jedynie na drażnieniu swojego skrępowanego gościa. Ta, która pierwsza podeszła do Włocha, zaczęła teraz regularny i systematyczny masaż jego członka. Z dziewczęcą ciekawością przyglądała się ogromnemu, pulsującemu organowi, który prężył się pod naciskiem jej małej dłoni. Miała jednak za mało siły, aby jedną ręką wystarczająco mocno ucisnąć niezwykle grubego członka. Uroczo zła na siebie, ujęła mężczyznę obiema dłońmi i dopiero teraz – gdy mogła objąć go całego, z podwójną szybkością zaczęła masturbację. Z przejęcia aż oblizała się, cały czas – nie wiedzieć czemu – z uwaga wyczekując momentu spełnienia grubasa.
Druga w tym czasie usiadła okrakiem na twarzy Włocha i podsunęła mu pod brodę swoją cipkę. Mężczyzna, z początku nieświadomy, wykrzywił głowę, ale gdy policzkami wyczuł nagie i gładkie uda dziewczyny, od razu wywalił swój chciwy jęzor, nastawiony na miłe podniebieniu smaki. Dziewczyna zaczęła jeździć swoim kroczem po jego twarzy, od czasu do czasu ocierając się swoją muszelką o jego usta i zahaczając o jego język.
Czując smak młodej cipki, grubas nie mógł zbyt długo wytrzymać. Przez jego ciało przebiegły dwa szybkie skurcze, a biodra zaczęły drgać w nadchodzącym wytrysku. Dziewczyna masująca jego członka na moment przerwała ucisk i przyglądała się potężnemu organowi.
Mężczyźnie nie było jednak dane osiągnąć tak bliskiego i tak oczekiwanego orgazmu. Jego członek, uciskany teraz u nasady, nie mógł wypluć z siebie potężnego ładunku spermy, która – było to doskonale widać – wręcz gotowała się w nim. Dziewczyna bowiem, przerywając masaż, zsunęła swoją dłoń niżej i wbiła kciuk w miejsce, gdzie sperma rozpoczyna swój szalony pęd ku uwolnieniu. Grubas aż zawył – jego jęki rozlegały głucho się po piwniczce, nadając całemu zdarzeniu wymiar niesamowitej groteski. Członek bezefektywnie drgał w niespełnieniu kilka następnych sekund, ale dziewczyna uciskała mocno, nie dając tak oczekiwanego ujścia.
Dziewczyny zaczęły chichotać. Jedna z nich, ruchem głowy dała znać swojej siostrze, aby zamieniły się miejscami. Teraz pojąłem, jak okrutne były te dwie małolaty – miały zamiar tak długo zabawiać się kosztem grubasa, aż same osiągną orgazm – poprzez stymulację językiem Włocha.
Boże…
Wycofując się ostrożnie z piwniczki, widziałem, jak dwie mulatki znów rozpoczęły masaż członka jęczącego mężczyzny razem z ocieraniem się kroczem o jego twarz. Co gorsza, zauważyłem również, że siny penis Włocha – po poniżającym niespełnieniu – znów zaczyna się powiększać…
Nie wiem, jak długo trwała ta okrutna zabawa w piwniczce hoteliku-winnicy. Nie wiem też, czy te dwa potworki w pięknych ciałach dały w końcu dojść mężczyźnie.
Jedno jest pewne – po powrocie do hotelowego pokoju musiałem ostro się zadowolić – tak na wszelki wypadek